<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Raufa relacja z V Zlotu ROVERki.pl w Miedzianej Górze</title>
		<description>skomentuj Raufa relacja z V Zlotu ROVERki.pl w Miedzianej Górze</description>
		<link>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html</link>
		<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 04:19:33 +0100</lastBuildDate>
		<generator>JComments</generator>
		<atom:link href="https://pop3.roverki.eu/component/jcomments/feed/com_content/347/10.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<item>
			<title>Re: Raufa relacja ze Zlotu w Miedzianej Górze</title>
			<link>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-754</link>
			<description><![CDATA[WOW!! Rauf - brak słów. A na sercu cieplej. Świetna robota - dzięki. Fajnie tak wrócić po urlopie i przeczytać taki art... :)]]></description>
			<dc:creator>Irek</dc:creator>
			<pubDate>Mon, 14 Jul 2003 13:09:43 +0100</pubDate>
			<guid>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-754</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Re: Raufa relacja ze Zlotu w Miedzianej Górze</title>
			<link>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-753</link>
			<description><![CDATA[cholera znowu zarwalem noc a jutro na 7 do roboty :-)
ale jak to przeczytalem to poczulem sie tak jak bym byl znowu zlocie :-)
aha i oglaszam ze naszym nadwornym pisarzem zostaje Rauf :-) ]]></description>
			<dc:creator>Andrzej Seneczko</dc:creator>
			<pubDate>Mon, 14 Jul 2003 01:36:16 +0100</pubDate>
			<guid>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-753</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Rafaellop'a wrażenia pozlotowe</title>
			<link>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-752</link>
			<description><![CDATA[Z przyjemnością czyta się ten tekst. Czuję się jakbym mógł ponownie uczestniczyć w Zlocie. Na nowo przeżyłem te chwile, które Rauf tak obrazowo ujął powyżej. Podzielę się również swoimi wrażeniami, które opisywałem już na grupach dyskusyjnych.
Po pierwsze gratuluję i dziękuję Organizatorom za sprawne zorganizowanie Zlotu, za brak jakichkolwiek wpadek organizacyjnych , za wspaniałą i przyjacielską atmosferę oraz przyjęcie na Zlot właściciela innej marki, ale jednak nadal oddającego część serca marce Rover/MG.
Po drugie dziękuję wszystkim obecnym na Zlocie za wspaniałą atmosferę, której próżno szukać gdzie indziej. Dotyczy to nie tylko Klubowiczów i Sympatyków, ale także reprezentantów sponsorów i firm zaprzyjaźnionyc h. Tworzy się nam wielka rodzina bardzo sympatycznych i dobrych ludzi skupionych wokół marki i samochodów MG/Rover.
Po trzecie gratuluję zwycięzcom konkursów oraz tym, którzy byli na dalszych miejscach za rywalizację i sportową atmosferę. Pokazaliście wszyscy, że Rover, to nie tylko samochód stateczny i piękny, ale również szybki, mocny
i zwinny.
Po czwarte jestem wdzięczny za możliwość spotkania się z ludźmi z listy, zataracia narastających w sieci animozji, a także zbratania się i pogłębienia więzi.
Po piąte, kiedy następny Zlot ? ;-)
Moje osobste wrażenia są podobnie jak podziękowania powyżej bardzo pozytywne. O organizacji już pisałem. Rewelacja! Był to najbardziej liczny i najlepszy Zlot z wszystkich
dotychczasowych . Tyle Roverów i MG nie widziałem nigdy w życiu na żywo. Co więcej, była okazja zobaczyć kilka unikatowych modeli, które spotkać na ulicy jest prawie niemożliwe. Mam tutaj na myśli wspaniale odrestaurowaneg o MGB GT wyprodukowanego w latach sześdziesiątych - jakby
dopiero wyjechał z fabryki. Pięknego SD1 2.4 z silnikiem Alfa Romeo (jak te dwie marki mają jednak ze sobą wiele wspólnego!). Powalającego MG ZR 160 i znanego już wielu czerwonego MG ZS 1.8, który podczas zlotu wiernie służył wszystkim biorącym udział w szkoleniu. Dwa diabelsko szybkie Rovery 220 Coupe. Cały rój eleganckich i dostojnych Roverów 75. Możliwość przejażdzki R75 1.8Turbo zmienił zupełnie moje spojrzenie na ten samochód - zachwyt i respect!
Spotkałem moją dawną dumę - Roverka 620 SDI (Rudego), który mimo, że to już prawie rok, nadal budzi we mnie miłe wspomnienia. Przepiękną 200tkę kameleon Tomiego, cudną 400-tkę Inexa,
którego sympatia do swojego samochodu oddaje to co jest istotą posiadania Roverka. Pięknego i szybkiego 620 Turbo. Czarną 800-tkę Coupe V6 o niesamowitym brzmieniu silnika i w końcu wiele, wiele 200-tek, 400-tek i 600-tek oraz kanciaczków, które łączy jedno - niezwykła sympatia i dbałość właścicieli o te samochody. Wszystkie auta miały
jedną wspólną cechę, właściciele szanują te auta, dbają o nie i darzą niewątpliwym uczuciem. Rover/MG nie jest chyba dla nikogo środkiem transportu, ale członkiem rodziny!
Nie można zapomnieć o wściekłej 620 BRG, która od czasu gdy ją ostatnio widziałem w październiku zmieniła się nie do poznania. To jest diabeł wcielony, który w rękach swojego właściciela nie ma sobie równych. To najszybszy Rover w kraju!
Gratuluję Ci Rauf za Twoje wysiłki włożone w ten samochód oraz umiejętności, które w nim zdobyłeś i w efekcie zasłużenie zdobywając pierwsze miejsce w konkursie. Cieszę się, że mogłem Ci pomóc przy demontażu siedzeń i odpadniętej pałer-rurze, a także motywowałem do jazdy na max. To co pokazałeś podczas dwóch ostatnich przejazdów wyciskając z samochodu wszystko co tylko można do teraz napawa mnie dreszczem emocji. Przed oczami mam Twoje fizycznie niemożliwe i szybkie przejście
przez długi łuk 180 stopni podobnie jak wyczyny Kuby i jego BX'a 1.7 TD, który w rękach swojego właściciela pokonywał zakręty jak tylnonapędowy samochód!. Pierwszy raz w życiu widziałem power-slide'a w wykonaniu autka FWD! W dodatku
przez ok 150 metrów równo, szybko, bez żadnego bujnięcia.
To było niesamowite!
Przejazd Kuby oderwał mnie od szukania usterki w moim samochodzie. Jakież to było przykre, gdy pokonując pierwszą próbę w jej połowie silnik zupełnie mi zgasł i siłą bezwładności
stoczyłem się na trawę, gdzie silnik nie dawał znaku życia. Stałem tam z podniesioną maską, gdy wokół mnie Rovery z rykiem silnika i odgłosem dartych gum pokonywały zakręty. Byłem tak
strasznie smutny, że moja diablica odmówiła mi posłuszeństwa w tak dramatycznym momencie.
Nie poddałem się jednak i wierzyłem, że uda się usunąć usterkę i będę mógł uratować jej honor zjeżdżając z toru o własnych siłach, a może nawet wziąść udział w próbach. Postanowiłem sprawdzić najprostsze rzeczy, które w tej chwili zupełnie
bez narzędzi i możliwości naprawy mogły spowodować usterkę.
Po kilku chwilach przybiegł Jurand, z którym po kolei otwieraliśmy skrzynki z bezpiecznikami. Niestety pierwsze wysiłki spaliły na panewce.
Jurand pobiegł po samochód w międzyczasie przejeżdżając dwie próby sprawnościowe. Pojawił się po chwili, a że w bagażniku swojej Lancii Kappy zawsze wozi ze sobą zestaw kluczy, zabraliśmy
się ostrzej do poszukiwań. Sprawdzanie kolejnych bezpieczników, przekaźników, czyszczenie zaoksydowanych klem na akumulatorze. W końcu została jedna zabudowana skrzynka bezpieczników przy silniku oraz centralka wtrysku i jej sterowanie za schowkiem pasażera.
Jurand rozebrał schowek i szukał przyczyny w tamtych rejonach podczas gdy ja dobrałem się do skrzynki pod maską. Nie szukałem na oślep. Ostatnią szansą był bezpiecznik zasilania układu
wtryskowego. Wyciągam go i ... radość ogromna! Spalony! W zasadzie roztargany. Pech chciał, że to był wielki 30A bezpiecznik, którego nie miałem na wymianę. Na szczęście Jurand oddał mi swój bezpiecznik 50A, który miał odpowiednie
gabaryty. Przekręcenie kluczyka ... Moment oczekiwania na check i kręcimy... Silnik odpala, dławi się, pracuje nierówno, ale pracuje! Po chwili oddycha już pełnym "płucem", a ja szczęśliwy jak nigdy udaję się na miejsce prób, które nadal
trwały.
Alfa pracuje jak poprzednio, ja uradowany jestem już całkowicie zintegrowany z samochodem. Pierwszy przejazd próby, Aneta na
tylnim siedzeniu kurczowo trzyma się pasa. Szybka próba, 130 km/h przed hamowaniem na mecie. Czas pierwszej próby o 1s gorszy od najlepszego, drugi przejazd, pierwszy czas, nieznacznie lepszy (o dziesiąte i setne) od najlepszego czasu Raufa. Jestem szczęśliwy, ale skupiony! Jadę na drugą próbę. Pierwszy przejazd,
najlepszy czas. Drugi przejazd, trawka i gorzej o 2s.
Pan Wróblewski siedzący na miejscu pasażera jest zachwycony zachowaniem się samochodu, jego mocą i elastycznością. Podpowiada, hamuj, redukcja, tnij, gaz! Widzę oczami wyobraźni każdy zakręt, najeżdżam szeroko, dociążenie przodu, skręt, tył lekko wyjeżdża ustawiając samochód do skrętu, przechodzę, szykana. Jest dobrze,
jest szybko. Odratowana V6-tka pracuje na pełnych obrotach wydając z siebie niepowtarzalny dźwięk. Czuję tę moc, jakby wychodziła ode mnie, kontroluję ją, samochód odpowiednio pomaga,
opon już prawie nie ma ... Hamowanie! Meta. Czuję zapach klocków, robię kilka przebieżek po pasie, staję, niech motor sobie chwilę pochodzi, złapie oddech zanim go wyłączę. To już koniec na
dzisiaj Alficzko. Teraz popatrzymy na innych.
Rauf jeszcze nie jechał. Widziałem go później, gdy podjeżdżał. Przez przyciemnione szyby widać było jego skoncentrowanie . Wystartował jak z procy. Prosta, 1, 2, 3-jka, myślę sobie, hamuj!
Tam jest zakręt! On nie hamuje... W pewnym momencie, w ostatniej chwili zapalają się światła stop. Słyszę redukcję, skręt, niebieski dym ze slicków. Rauf przechodzi długi 180 z niemożliwą prędkością. Opony trzymają dobrze, a auto pędzi jak przyklejone. Wąskie zakręty pokonuje niemiłosiernie szybko. Dojeżdża do mety...
Rauf ma pierwszy czas, ale nie jestem zmartwiony. Wiem, że przegrałem z najlepszym, a samochód i ja daliśmy z siebie wszystko. Jestem brudny, zmęczony i obolały od biegania po torze z kamerą, ale nic nie odda tego uczucia satysfakcji po zakończeniu sobotnich zmagań. Teraz już czas na prysznic, grillowanie, zimne piwo, bratanie się przy ognisku i wymianę wrażeń.
Jestem szczęśliwy, że tak udanie spędziłem weekend. To najlepszy weekend w tym roku. Mam nadzieję, że kolejny Zlot Klubu Roverki.pl
będzie przynajmniej w połowie tak udany, a nie wątpię, że będzie!

--
Best regards,
Rafaellop - AR 166 3.0 V6 Diavola Rossa 226 KM
// This message contains a virus. The Alfa virus!
// http://rafaellop.spec.pl]]></description>
			<dc:creator>Gość</dc:creator>
			<pubDate>Mon, 14 Jul 2003 01:05:58 +0100</pubDate>
			<guid>https://pop3.roverki.eu/sprawy-klubowe/347-raufa-relacja-z-5-zlotu-roverkipl-w-miedzianej-gorze.html#comment-752</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>
